środa, 2 kwietnia 2014



Wciąż nie rozumiem, jak to się stało; wiem tylko, że jest najpiękniej. Nie myślałam, że kiedyś dojdę do takich wniosków, ale.. Warto odrzucić dumę na bok, zamiast próbować się pod nią chować uparcie, jak pod postrzępioną kołdrą noszącą ślady czyichś ciężkich butów. Czasami wystarczy powiedzieć po raz kolejny - ja chcę. I czekać w spokoju, aż słowa dotrą do serca adresata i zaleją mu duszę ciepłą falą, której tym razem nie będzie w stanie poskromić siłą woli. 

Zalałam M. duszę skutecznie, tonę teraz w Jego ramionach co rusz, serce mi podpływa pod gardło, krztuszę się szczęściem i wciąż bezradnie mruczę, że nie rozumiem, gdy obezwładnia mnie czułością tak niespodziewaną. I mimo nawrotów niepokoju, objawiającego się ciągłym wyszukiwaniem przeszkód oraz pułapek, mającego początek w mojej głowie a kończących się zazwyczaj niekontrolowanymi łzami - wiem, że będzie dobrze. Proszę, niech będzie dobrze. Przecież obydwoje tego chcemy - po nieskończoność zachwycać się sobą wzajemnie.





Z niecierpliwością myślę o kolejnym już, tak bliskim weekendzie, kiedy znów zamieszkamy razem na kilka dni.












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz